|
|
Dane Techniczne:
- Region: 0/U
- Format obrazu: 16:9
- Wydanie: 1 płytowe
- System: PAL
- Dźwięk: Dolby Digital 5.1: polski
Informacje o Produkcji:
- Reżyseria: Jan Kidawa-Błoński
- Obsada: Tomasz Kot, Jolanta Fraszyńska, Maciej Balcar, Przemysław Bluszcz, Joanna Bartel, Adam Baumann, Anna Dymna, oraz zespół DŻEM: Beno Otręba, Adam Otręba, Paweł Berger, Jerzy Styczyński
- Rok produkcji: 2005
- Czas trwania: 97
Materiały Dodatkowe:
- bezpośredni dostęp do scen
Opis:
- Ryszard Riedel nie był i nie potrafił zresztą być - zwykłym człowiekiem. Mimo postępujących lat był człowiekiem o wrażliwości i psychice dziecka, żyjącym w świecie własnych marzeń i iluzji. Można by go nawet nazwać współczesnym uosobieniem „Piotrusia Pana", który nie stąpał jak inni po ziemi, tylko unosił się z wdziękiem nad nią, odwiedzając kiedy było mu to na rękę swoją „Nibylandię". Unosił się oczywiście do czasu, dopóki nie zaczęła go brutalnie przyciągać ziemska grawitacja. Wtedy sięgnął po dodatkowe “paliwo" - po narkotyki...
Na film „Skazany na bluesa” składają się realne zdarzenia połączone ze sobą szczyptą magicznej iluzji. Postacie występujące w filmie są wzorowane na prawdziwych postaciach “z krwi i kości", które “żyły" z bohaterem w bardzo emocjonalnych i intymnych związkach. Wszystkie filmowe sceny w zasadzie miały miejsce w rzeczywistości, choć ograniczony czas narracji wymusił konieczność kompilacji i zmiany chronologii niektórych wydarzeń, tak aby materia filmu dała się lepiej udramatyzować w ramach filmowej opowieści.
„Skazany na bluesa” opowiada o dzieciństwie Riedla w górniczym Chorzowie, o jego pierwszych fascynacjach, dziecięcej przyjaźni, a także o początku wielkiego konfliktu z ojcem, który odcisnął się piętnem na życiu obu mężczyzn. „Skazany na bluesa” opowiada o młodych z małego miasteczka, którzy potrafili żyć marzeniami, o młodzieńczej miłości, rozpadzie przyjaźni, jak i zaskakującym zwrocie w stosunkach Ryśka z ojcem, kiedy to dwaj mężczyźni – najbliżsi, a zarazem najbardziej odlegli – zaczynają zbliżać się do siebie...
Film pokazuje też dramatyczne próby zerwania z nałogiem, opowiada o konfliktach w zespole, rozpadzie więzi między Riedlem i jego żoną, o cierpieniu jego dzieci. A także o heroicznej próbie zmiany swego życia.
Co wynika z tej opowieści? Właściwie tylko dwie rzeczy: że nie da się wygrać z przeznaczeniem i że marzenia nigdy się nie spełniają.
Znakomita muzyka i proste, przejmujące słowa piosenek śpiewanych przez Riedla, uwypuklają emocje bohatera i jego spojrzenie na świat.
O tym, że Ryszard Riedel jest ikoną pop kultury, nikogo przekonywać chyba nie trzeba: jego piosenki od 25 lat elektryzują słuchaczy. Jego legenda ma kilka wymiarów. Jeden to wymiar społeczny – blues od zawsze nie był muzyką sytych i zadowolonych, przeciwnie – był muzyką buntu. Nie powinno więc dziwić, że najlepsze polskie grupy bluesowe – takie jak Dżem – powstały na Śląsku. Także ze Śląska, z tamtejszych kamienic i bloków wywodził się Riedel – skłócony z ojcem i całym światem, szukający pociechy w muzyce, znajdujący ucieczkę w narkotykach.
Aspekt drugi to polityka – nigdy, od samego początku muzyki młodzieżowej w Polsce, nie był to gatunek rozrywki ceniony przez władze. Jeśli uważniej przyjrzeć się filmom muzycznym z lat 60. i 70., ta niechęć politycznych decydentów staje się wyraźna: wprawdzie muzycy bigbitowi mają szansę pokazać się na ekranie, ale tłem ich występów są co najmniej szemrane fabuły – jakieś dziwne pogonie, przebieranki, komedie pomyłek, muzyka zostaje zepchnięta na margines. Nawet w okresie rockowego boomu na początku lat 80. wokół rocka w mediach panowała atmosfera niechęci: młoda muzyka okazała się towarem reglamentowanym, dawkowanym w niewielkich porcjach, a na tych, którzy próbowali czegoś więcej – na muzyków i prezenterów – czekały represje.
Dość powiedzieć, że Dżem, na początku lat 80. należący do ścisłej rockowej czołówki, nie miał początkowo dostępu ani do mediów, ani do studiów nagraniowych. A kiedy już zaczął regularnie nagrywać płyty, okazało się, że jego muzyka wykracza poza gusty szefów radiowych redakcji muzycznych. Potem, gdy na przełomie lat 80. i 90. nastąpił wraz z przemianami ustrojowymi okres względnej równowagi między gustami radiostacji i słuchaczy, przyszedł okres uzależnienia Riedla od narkotyków, co utrudniało nie tylko koncerty, ale i pracę w studiu. Mimo to – choć zdaniem niektórych właśnie dlatego – muzyka Dżemu była stale obecna w życiu młodych lat 80. i 90., a standardy Riedla jak „Czerwony jak cegła” czy „Whisky” żyją własnym życiem.
Narkotykowe uzależnienie Ryszarda Riedla to kolejny aspekt filmu – wątek, do którego twórcy przykładają szczególną wagę. Narkotyki – nawet jeśli jest to „tylko” kompot, polska heroina – wydają się nieodzownym składnikiem rockowej legendy: do tego stopnia, że na początku lat 80. dziennikarze radiowej Trójki próbowali przekonywać słuchaczy, że uczestniczenie w koncertach bez narkotyków jest możliwe! Można tłumaczyć to narastające na przełomie lat 70. i 80. zainteresowanie narkotykami wśród młodych Polaków jako szukanie zastępnika wolności, której wokół brakowało. Riedel w polskiej rzeczywistości tamtego okresu mieścił się z trudem, chyba że na estradzie. To, że szukał wolności, potwierdzał całym swoim życiem – i hipisowskim stylem bycia, i odbiegającymi nawet od poetyki innych rockowych przebojów tekstami swoich piosenek.
Muzyka była dla niego wyzwoleniem, ale nie do końca. Wolność odnalazł – niestety, chciałoby się powiedzieć – dopiero w narkotykach. A przecież Riedel był jednocześnie kochającym mężem i ojcem, a postępujące z czasem uzależnienie stało się jego przekleństwem. Sprzyjało wprawdzie budowaniu poetyckich metafor, ale na dłuższą metę uniemożliwiało pracę.
Film Jana Kidawy-Błońskiego jest nie tylko próbą spojrzenia na artystę, człowieka wrażliwego w kleszczach nałogu, ale przede wszystkim opisem historii upadku jednego z najbardziej oryginalnych talentów naszych czasów. Jest to opis przejmujący, uwzględniający kolejne fazy procesu, wskazujący na przyczyny, ale i ostrzegający przed skutkami. Na ile to ostrzeżenie może być skuteczne? Obraz upadku przeciwstawiony wizji psychodelicznego uniesienia nie robi może specjalnego wrażenia, ale jeśli połączy się go z przejmującą, płynącą z wnętrza świadomego swej ułomności artysty muzyką, nabiera szczególnego wyrazu. To może być wielka siła tego filmu.
Aspekt kolejny to sama muzyka. Na internetowej stronie zespołu Dżem przytoczona jest opinia Jana Skaradzińskiego: „Mówi się o nich „polscy Rolling Stonesi”... I faktycznie - coś w tym jest. Choćby ze względu na źródła muzyki, żonglowanie stylami, konsekwencję. Ze względu na staż, pod względem którego coraz mniej mają równych. No i ze względu na skomplikowane, nie wolne od dramatów dzieje...”. Niech te słowa zastąpią opinie innych krytyków muzycznych. Jeśli doda się do nich garść tytułów – „Whisky”, „List do M.”, „Mała aleja róż”, „Czerwony jak cegła”, „Autsajder”, „Modlitwa III – pozwól mi”, „Skazany na bluesa” – otrzyma się kwintesencję Dżemu, jego historii i pozycji w kulturze już co najmniej dwóch pokoleń Polaków – tych, którzy dorastali słuchając Riedla na koncertach i tych, którzy znając go tylko z płyt dbają, aby na jego grobie zawsze były świeże kwiaty.
Film „Skazany na bluesa” będzie miał jeszcze jeden aspekt – nie wiadomo, czy w istocie nie najważniejszy. To aspekt socjologiczny – próba odpowiedzi na pytanie, na ile Ryszard Riedel, ikona polskiego rocka, nadal pozostaje idolem pop kultury? Jan Kidawa-Błoński doprowadzając po czterech latach starań do realizacji filmu bierze na siebie niezwykle odpowiedzialne zadanie. Z jednej strony musi dowieść niezwykłości artysty Ryszarda Riedla, z drugiej zaś ostrzec przed pokusami świata, w jakim egzystuje artysta, który wszak nie przestaje być człowiekiem.
|
Z tą pozycją inni klienci zamawiali również...
|
Marta
~ 01.06.2006/12:07:45
to jest to
film jest "super" ...oglądałam go chyba 8razy i mogę jeszcz wiecej ...przez ten film ....zostałam ....WIELKĄ fankę Dżżemkiku ...mam tylko 13 lat ...dozobaczenia Rysiu
Anonim
~ 29.05.2006/14:54:55
skazany na bluesa
super film
Wiedz, że jest Bóg!!!
Witam! Recenzja "Skazanego na Bluesa". Lennon sobie dużo wyobrażał w
"Imagine": "there's no heaven, No hell below us, No religion too" - i
go zastrzelili - ale pobudził chorą ludzką wyobraźnie na maxa. Riedel
chciał być lepszy i wyobraził sobie "Wiesz mamo, wyobraziłem sobie, że
nie ma Boga, nie!" i skończył jak "pięknie" przedstawił to ten film.
Psalm 14:1 "Głupi rzekł w sercu swoim: Nie ma Boga! Są znieprawieni,
popełniają ohydne czyny. Nie ma nikogo, kto by dobrze czynił." Kto
pójdzie jeszcze dalej stając na barkach tych "gigantów" (goliatów)?
Kto będzie następnym kapłanem, "Public relations" zdradliwego węża.
Bardzo "skuteczna" walka z narkomanią wciskająca strzykawkę do ręki.
Ludzie, Bójcie się Boga! Nie musisz być "Skazany na Belzebuba" po to
przyszedł na tą planetę Jezus aby nas wyzwolić (Jana 8,34-36). Polecam utwór „Alabama” Jerzego Kuźbika z płyty „Zwykle nie mówię nic”.
Pozdrawiam!
Obowiązkowy materiał dla każdego fana Dżemu.
Troszkę okrojona biografia Ryska miejscami odbiega od biografi zamieszczonej w książce o nim. Ale film warty polecenia choćby ze względu na znakomitą grę Kota. Czasami ma się wrażenie że to sam Rysiek. POLECAM!!!!!!
|
Witaj!
- Jeśli jesteś nowym użytkownikiem sklepu, załóż Swoje osobiste konto.
- Jeżeli korzystałeś już z naszego sklepu zaloguj się.
|
|